Poznań pyrami stoi więc i pyry trzeba
koniecznie zjeść
w Poznaniu:) A jest gdzie popróbować tych klasycznych dla naszej szerokości geograficznej warzyw. My wybraliśmy lokal o wszystko mówiącej nazwie Pyra Bar, do którego zaszliśmy w niedzielne popołudnie.
w Poznaniu:) A jest gdzie popróbować tych klasycznych dla naszej szerokości geograficznej warzyw. My wybraliśmy lokal o wszystko mówiącej nazwie Pyra Bar, do którego zaszliśmy w niedzielne popołudnie.

w wersji „po kosztach”. I tu pierwsza miła niespodzianka, bo w Pyrze było ładnie i czysto. Jest to bar ale z aspiracjami. Na pewno goście czują się tu dobrze, nie ma powodu, aby było inaczej. No
i naprawdę sporo tam miejsca (co odnotowaliśmy, kiedy A. odkryła drugą salę obok i niewielkie patio). Przez ziemniaczane menu przekopaliśmy się nie bez trudu, gdyż przy wielu pozycjach zatrzymywaliśmy wzrok na dłużej. Po pewnym czasie nasze zamówienie jednak się wykrystalizowało. Oto one:
- Sałatka Ziemniakowa (wędzony boczek, czerwona cebula, ogórek konserwowy,
w towarzystwie drobno pokrojonych ziemniaczków z majonezem) / 9 - Pyra z bzikiem (Pyra z pieca w towarzystwie smakowitego twarożku z czerwoną cebulką, szczypiorkiem i odrobiną masła) / 13
- Szare ale jare (klasyczne poznańskie szare kluchy w towarzystwie duszonej kapusty kiszonej z podsmażonym boczkiem i cebulką) / 13
- Koktajl truskawkowy / 5
- Cappy / 4.5
Kiedy te wszystkie dania wylądowały
na naszym stole, nie wiedzieliśmy, od czego zacząć. Wszystko
wyglądało smakowicie i wszystkiego chcieliśmy natychmiast
spróbować. Muszę podkreślić, że odkąd podjęliśmy decyzje o
wyruszeniu na ziemniaczany obiad, byliśmy bardzo głodni! I nie
skupialiśmy się przez to tylko na jednym talerzu, łącząc za
pomocą widelca wszystkie smaki:)
Co nam zapadło w pamięci na dłużej? Przede wszystkim przepyszna sałatka ziemniaczana. Idealny balans smaku pomiędzy ziemniakami, wędzonym boczkiem i warzywami. Majonez spajał to wszystko razem tak, że nie mogliśmy się wręcz od tej sałatki oderwać.
Nie trzeba było jej doprawiać, wszystko grało od początku. Czuć było, że wszystko jest świeże i nie czekało na nas kilka dni. Sałatka nie była nawet tradycyjnym daniem obiadowym a my już byliśmy zachwyceni!
Pyry z gzikiem, wiadomo, tradycyjna
pozycja z tego regionu. Razem z A, zajadaliśmy się gzikiem nie raz,
np. w Łodzi, w Pijalni Wódki i Piwa. Robiliśmy je również sami i
nigdy nie mieliśmy zastrzeżeń.
W Poznaniu było podobnie. Smakowało nam. Po prostu. Niczego nie było za dużo (śmietany czy twarożku), może oprócz porcji (tzn. za dużo biorąc pod uwagę nasze całe zamówienie, jeśli ktoś weźmie tylko gzika, to porcja będzie akuratna:)). Ta była sporych rozmiarów, co miało nam pod koniec wizyty w Pyra Barze dać się we znaki (problemy z podniesieniem się z krzeseł ;)).
W Poznaniu było podobnie. Smakowało nam. Po prostu. Niczego nie było za dużo (śmietany czy twarożku), może oprócz porcji (tzn. za dużo biorąc pod uwagę nasze całe zamówienie, jeśli ktoś weźmie tylko gzika, to porcja będzie akuratna:)). Ta była sporych rozmiarów, co miało nam pod koniec wizyty w Pyra Barze dać się we znaki (problemy z podniesieniem się z krzeseł ;)).
Na koniec rzecz najbardziej obiadowa – szare kluski z duszoną kapustą kiszoną. Nigdy takich kluseczek nie jedliśmy więc była to dla nas całkowita nowość. Szare kluseczki przywiodły na myśl dwie znane nam potrawy: kluski kładzione oraz prażuchy. Z tymi pierwszymi kojarzą się smakowo
i nieco z wyglądu. Z prażuchami łączy je podobna konsystencja i sposób podania (podsmażony boczek i cebulka).
Osobiście jestem miłośnikiem
prażuchów mojej babci i klusek kładzionych mojej mamy (zresztą
A również:)), dlatego szare kluski bardzo mi smakowały. Nie przeszkadzał mi nawet chwilami przesadny tłuszcz na talerzu, bo przecież taka jest specyfika tego dania. Słowa uznania również za kapustę, świetnie doprawioną i idealnie pasującą do kluseczek.
A również:)), dlatego szare kluski bardzo mi smakowały. Nie przeszkadzał mi nawet chwilami przesadny tłuszcz na talerzu, bo przecież taka jest specyfika tego dania. Słowa uznania również za kapustę, świetnie doprawioną i idealnie pasującą do kluseczek.
Oprócz jedzenia próbowaliśmy też koktajl truskawkowy, czyli zmiksowane truskawki ze śmietaną. Pyszna klasyka!
Pyra Bar to bardzo przyjemny - a co najważniejsze - smakowity lokal, gdzie ziemniaki mają różne
oblicza, ale jedną wspólna cechę – są po prostu smaczne. Na naszym stole nie było słabego punktu
a widząc wokół nas najróżniejsze dania z pyr (np. zapiekankę ziemniaczaną) narobiliśmy sobie smaka na kolejną wizytę w Pyra Barze, podczas następnego pobytu w Poznaniu. Warto tam iść!
a widząc wokół nas najróżniejsze dania z pyr (np. zapiekankę ziemniaczaną) narobiliśmy sobie smaka na kolejną wizytę w Pyra Barze, podczas następnego pobytu w Poznaniu. Warto tam iść!
Smacznego!
A i Jul (nienajedzeni)