Prawdziwa włoska pizza, nie jest
ciągle zbyt popularna w naszym kraju. Zdecydowana większość
pizzerii proponuje amerykańską wersję tego dania, czyli grubsze, często puszyste ciasto, popularne składniki typu: pieczarki, szynka,
kiełbasa, boczek, etc. (chociaż tu da się zauważyć
gdzieniegdzie coraz większą fantazję) i obowiązkowe sosy
(najczęściej pomidorowy i czosnkowy ). Bez sosu, dla wielu miłośników tego dania, nie ma zabawy. Inna cechą charakterystyczną dla większości pizzerii, jest wyposażenie. Większość lokali posiada niezbyt wyszukane piece elektryczne, co wpływa na
typowy ale i lubiany przez nas smak pizzy. Tak jest w typowej, znajdującej się w Polsce pizzerii.

I każdemu życzymy, aby chociaż raz takiej prawdziwej, włoskiej pizzy w naszym kraju spróbował. Być może odkryjecie zupełnie nową jakość tego popularnego dania.
My już odkryliśmy. Pewną wieczorową
porą wybraliśmy się do dobrze już nam znanej pizzerii w
Bełchatowie. Mamma Mia to prawdziwie włoska knajpa, prowadzona przez włochów, idealna na biesiadę ze znajomymi czy rodziną (to też jest takie włoskie;)). Decyzja o
spędzeniu wieczoru właśnie tam, jak zawsze wprowadziła nasze żołądki i kubki smakowe w nerwowy czas oczekiwania. Mając już w
ręku menu, uważnie prześledziliśmy strony z przystawkami i
dodatkami. Co do pizzy, to byliśmy zgodni praktycznie od samego
początku. Mamy swoje dwie ulubione, wygrała ta bardziej mięsna.
Posiadając jednak w sobie ten pierwiastek odkrywcy, nie chcieliśmy
tego wieczoru poprzestać tylko na pizzy, stąd nasza wnikliwa
analiza menu. Oto co z tej analizy wyniknęło (za ukośnikiem cena w
złotych):
- Prosciutto e Rucola (sos pomidorowy, ser mozzarella, szynka parmeńska, rukola, parmezan) / 28
- Pieczarki z sosem mascarpone / 16
- Caldo-Fredo (lody waniliowe z gorącymi malinami z bita śmietaną) / 12
- kawa biała / 5
- woda (0.2) / 3
Przystawka bardzo miło nas zaskoczyła. Do tej pory nie byliśmy bowiem zbyt wielkimi fanami pieczarek i mascarpone (to ostatnie jedliśmy tylko na zimno, w deserach). W tej propozycji oba składniki były bardzo smaczne. Jedynie sos z mascarpone mógłby być bardziej gęsty, po to, żeby pieczarka więcej go „wyłapywała”. Razem bowiem stanowią cudowne połączenie.
Nie było
za to problemów ze zbieraniem sosów za pomocą focaccia, jakie otrzymaliśmy do naszego dania, w liczbie pięciu sztuk.
Powiem szczerze, że ta przystawka mocno nas zapełniła, a przecież
główna atrakcja wieczoru była ciągle przed nami.
Po kilkunastu minutach zbierania sił, na stole pojawiła się ona! Smukła acz konkretnych rozmiarów, apetycznie wyglądająca pizza. Podstawa, czyli ciasto było rewelacyjne. Miało idealnie wyważony smak i było w sam raz doprawione. Ponadto było pięknie zarumienione i chrupiące. Z pewnością ten wyjątkowy smak i wygląd, nadaje ciastu tradycyjny, kamienny piec, który jest najważniejszym miejscem w lokalu.
Dodatki, jakie występują w tak lubianej przez nas pozycji, często są w lokalach zastępowane, przez nieco tańsze i łatwiej dostępne zamienniki. W tym wypadku nie było o tym mowy. Szynka parmeńska nie okazała się być szwarcwaldzką czy westfalską. Cudowna w smaku, lekko słodkawa, idealna do świeżej rukoli. Nawet A przekonuje się do tej wędliny, jednak na razie tylko na pizzy. Może kiedyś:). Do tego stopiona, delikatna mozzarella, którą pokochałem dzięki A (rukolę zresztą też- grazie! :))
i dodający charakteru parmezan. To są smaki pizzy idealnej.
Często mam problem z sosem
pomidorowym, którym smaruje się ciasto. Zazwyczaj jest on
wodnisty, bez smaku, jakby użyto do niego jedynie koncentratu
pomidorowego. Tu było inaczej. Sos był czerwony, gęsty o bardzo
dobrym, lekko słodkawym smaku. Spokojnie mógłbym go skosztować
łyżką;).
Łyżką również mógłbym spróbować
oliwy, która w Mamma Mia podawana jest w dwóch rodzajach. Oliwa z
czosnkiem i papryką. Obie aromatyczne, obie idealnie pasują do
pizzy, jednak częściej używaliśmy tej czosnkowej. Dla tych, co
się w tym momencie krzywią- spróbujcie takiego połączenia,
przełamcie się! My też na początku nie polewaliśmy pizzy zbyt
dużą ich ilością, ale ilekroć przychodzimy do Mamma Mia, ta
ilość się stale zwiększa.
Teraz wróćmy do ilości jedzenia na
talerzu i w naszych brzuchach. Nie byliśmy w stanie zmieścić
wszystkiego, gdyż 42 cm pizza to naprawdę solidna porcja, ale
spokojnie, nic się nie zmarnowało:). Jeden, duży kawałek wrócił
z nami do domu, po czym natychmiast został zjedzony:).
Zanim jednak opuściliśmy restaurację,
podołaliśmy jeszcze deserowi (no bo jak to tak bez deseru?) w
postaci lodów waniliowych z gorącymi malinami. Bardzo dobre
dopełnienie tego idealnego dla podniebienia wieczoru.
Podsumowując, jeśli ktoś lubi typową
włoską pizzę (bądź jest jej po prostu ciekaw) i nie jest uzależniony od tradycyjnych polskich
sosów, to do Mamma Mia, biegiem, marsz! Koniecznie!
Smacznego!
------------------------
MAMMA MIA
ul. Mielczarskiego 35 B
BEŁCHATÓW, POLSKA
-----------------------
A i Jul (nienajedzeni)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Miejsce na Twoje odczucia:)